Strony

środa, 31 października 2012

Jak się zakochałem

To nie była strzała kupidyna. To była raczej laska dynamitu którą kupidyn wsadził mi głęboko w gardło i zdetonował rozrywając na strzępy. Tak jak zima zaskakuje drogowców tak mnie zaskoczył łopotanie stalowego motyla w mojej klatce piersiowej. Nie planowałem tego, nie chciałem tak, ba! chciałem inaczej ale wyszło jak zwykle  w komediach romantycznych że w końcu ten i ta spotykają się w żarze uczuć.

Jeśli po przeczytaniu tego posta porzygacie się tęczą to i tak będziecie w lepszym stanie niż ja. Poczytajcie wcześniejsze posty pełne pragmatyzmu, zimnej logiki, chamstwa i nieprzyzwoitości. pomyślcie jak ja się czułem kiedy to wszystko się działo. Czułem się jak komiksowa postać Lobo którą ktoś narysował w komiksie dla nastolatek.

Dorota napisała do mnie na Badoo "Cześć - jakie książki SF i Fantasy czytasz?" a może raczej "Cześć - jakiej marki tory używasz na swojej makiecie?". Dorota ma bardzo atrakcyjna fotkę i interesuje się tym samym hobby co ja na wystarczająco wysokim poziomie aby zadawać pytania sensowne a nie z czapy. Patrzę dalej i w profilu czytam że ona faktycznie się tym pasjonuje. PASJONUJE. A potem patrzę na kolejne atrakcyjne fotki - naprawdę gorąca laska. Myślę sobie "O mój boże jaka zajebista laska, o bardzo podobnych zainteresowaniach pisze do mnie. Czy ja się śnię? Czy to się naprawdę dzieje? To wspaniale, to cudownie, niesamowite, zjawiskowe, niepowtarzalne i unikatowe." Niestety moje palce w tym czasie jedyne co potrafiły wystukać na klawiaturze to "omg". To był tak klasyk w którym super atrakcyjna dziewczyna podchodzi do zwykłego chłopaka i pyta o coś a ten zapomina języka w gębie i jedynie się gapi i ślini. Z tym, że ja miałem taką onlinową wersję. Potem pogadaliśmy trochę i umówiliśmy na spotkanie hobbystyczne. Podkreśliła w rozmowie coś co miała w profilu napisane co początkowo olałem "nie interesują mnie randki dostatecznie dobrze sobie radze offline". Jej faktycznie chodziło o to aby dzięki badoo znaleźć ludzi o podobnych zainteresowaniach. Dziwna to praktyka. Potem jeszcze raz w rozmowie powiedziała że "tylko litaratura". No i chuj - smutno sobie pomyślałem - taka fajna laska...

Dorota jest wysoka, ma słowiańską urodę, poliki, rudawe włosy, wielgachne zielone oczy z białkami oczu lekko błękitnymi. Nie jest gruba ale nie jest też przeraźliwie chuda. Dba o siebie, i ma delikatnie zarysowane mięśnie. Ubiera się tak jak lubię: krótkie spodenki, wysokie skórzane buty lub wygodne buty z podkolanówkami i rajstopami. Obcisłe bluzeczki i obfity biust. Przy biuście na chwilę się zatrzymam bo jest bardzo ważny. Dorota ma duży, seksowny i wyraźnie podkreślony przez właścicielkę biust. To taki klasyczny duży biust sekretarki. Generalnie Dorota należy do tej grupy kobiet które nie musza się starać aby wokół niej zbierała się chmara facetów. Zwykle tych niewłaściwych facetów.

Nasze wspólne pasje wymagają regularnych spotkań. A, że Dorota z góry ustaliła relacje między nami stwierdziłem że będzie lepiej jeśli ja nie polubię. Było trudno, byłem niemiły, ignorowałem ją i docinałem czasami. Ostatecznie zaczęła spotykać z Piotrem. Piotr, wysoki, szpakowaty, twarz podziobana i mocno przerzedzone włosy ale za to z charyzmą i mocą. Mówi głośno, zagarnia uwagę dla siebie, raczej wydaje polecenia niż prosi. Zwykle dostaje to czego chce, twardy w obyciu, konsekwentny, władczy i despotyczny. Też poznała go na Badoo. Było też kilku innych kolesi... też poznanych na badoo. Poczułem się jak na jakimś pieprzonym castingu. Mimo wszystko miałem jeszcze nadzieję która jednak prysła po krótkie rozmowie.
- Słuchaj, nie jestem pewien co do idei tych spotkań literackich. Chodzi o to, że to są sami faceci z serwisu randkowego i w sumie czuje się na jakimś castingu. Wiem że ustaliłaś relację że tylko hobby i mi to odpowiada ale wydaje mi się, że będzie kwas .
- Nie będzie - odpowiedziała spokojnie - Ja teraz jestem z Piotrem i wszyscy wiedzą że z nim jestem więc nie będzie problemów.
- Jak to się stało że on wygrał casting?
- Po pierwsze to nie casting a po drugie to Piotr nalegał abym z nim chodziła więc uległam.

WTF? Że kurwa co?! Nalegał??? Wtedy stwierdziłem że to jakaś skończona kretynka. Wtedy stwierdziłem że właśnie się czegoś dowiedziałem na temat tego czego szukam. Nie szukam dziewczyny która ulega. Szukam kogoś kto będzie miał swoje zdanie i swoją opinię na temat tworzenia wspólnie związku. Szukam kogoś kto będzie dla mnie partnerem w budowaniu relacji a nie biernym odbiorca moich poleceń.

W sumie wybór pasował. Piotr daje poczucie bezpieczeństwa i pewność. To typ jebaki który bierze, nudzi się i zostawia ale z drugiej strony daje to cholerne poczucie bezpieczeństwa na które laski tak lecą. A Dorota wydaje się być dziewczyną która cholernie tego potrzebuje. Więc miało to sens. Piotra sam polubiłem więc się nie wtrącałem.

---------
hej - historia rozwoju miłości pomiędzy mną a Dorotą trochę się dłuży. Chyba resztę opowiem innym razem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz