Strony

wtorek, 14 lutego 2012

Mr. Odwaga

Coś tam pewnie wspominałem o tym, ze jestem nieśmiały. Kiedyś udało mi się wyjść z nastolatkowej skorupy, wyściubiłem noska w wieku 21lat i złapała za niego moja ex. A może to ja złapałem ją?
Jak już byłem z nią razem to odwaga damsko-męska nie była mi już potrzebna. Wobec niej byłem odważny. Nawet bardzo.
Teraz jestem odważny  i mocny w gębie jak mam klawiaturę przed sobą. Jestem tak odważny, że korzystam z serwisu randkowego żeby za mnie powiedział, że mi się ktoś podoba. Dlatego postanowiłem przewalczyć strach przed kobietami (nie wierzę, że to napisałem).

Wczoraj wracałem od klienta z Bydgoszczy. Pociąg TLK 17:09. 13 luty. Smętnie włóczę się po dworcu kiedy nagle widzę uśmiechniętą dziewczynę. Idzie i się uśmiecha. Ot tak. Piękne oczy, nosek i te usta wystawały między czapą i białym szalikiem. Miała na sobie czerwony kubraczek. Brakowało tylko koszyka w precjozami dla babci. Kolejna ładna dziewczyna którą mijam myślę sobie. Akurat wchodziła tym samym wejście i akurat myło wolne miejsce przedziale gdzie zdejmowała kubraczek i czap....

O my sweet fucking god of oporunity! 
Piękne niefarbowane rude włosy (potrafie rozróżnić bo farbowałem wielokrotnie mojej ex - lubię zapach farby). Delikatna, kremowa, jasna, mleczna, różowa cera. Piękne okrągłe oczy. Zgrabna sylwetka ale nie jakoś specjalnie bardzo chuda. Idealnie średnie piersi. Niewiele było widać nóg pomiędzy długimi do kolan buty (mrrrr) a sukienką. Sukienka to był gruby szary wełniany coś jakby sweter. W ruchach oszczędna i ... już wcześniej chciałem użyć tego wyrazu ale chyba jednak będę musiał. Szlachetna. Arystokratyczna. Jak z renesansowego obrazu. Skąpy makijaż który z resztą tylko mógł jej zaszkodzić. Wiek... nieodgadniony. pomyślałem, że 24. Czytała Forum artykul za artykułem więc myślę że studentka. Jechała sama. Nie miała biżuterii.

Zagadam ją. Zagadam ją. Zagadam ją. Zagadam ją. Zagadam ją. Zagadam ją. Zagadam ją. Zagadam ją. Zagadam ją. Zagadam ją. Zagadam ją. Zagadam ją. Zagadam ją. Zagadam ją. Zagadam ją. Zagadam ją. Zagadam ją. Zagadam ją. ...


Powtarzałem jak jakaś pieprzona mantra cała drogę. Ale w pociągu nie zdobyłem się na odwagę. I szkoda. Na dworcu jak już wysiedliśmy zaczepiłem ją i zapytałem czy da mi nr tel. Jak odpowiedziała swoim głosikiem i uśmiechnęła się pomyślałem że chyba ma jednak mniej lat.  Może nawet naście.

Bała się dać obcemu swój nr. I mówiła to szczerze a przynajmniej ja jej uwierzyłem.

1 komentarz:

  1. Dobrze, że spróbowałeś.
    Szkoda, że nie zagadałeś do niej w przedziale - wtedy miała szansę Cię poznać (i Ty ją też zresztą) i byście zobaczyli z kim macie do czynienia. A tak, wypaliłeś do niej jak filip z konopii, to się dziewczyna przestraszyła - niedziwne.
    Jednak, tak jak napisałem, ważny jest ten mały krok.:)

    OdpowiedzUsuń