Strony

niedziela, 5 lutego 2012

Bez smaku kawa

Pamiętacie patent z trzema pytaniami? Tak poznałem dziewczynę, którą nazwałem Kawa. Umówiliśmy się na randkę w miejscu gdzie podają najlepsza kawę. To całkiem niezła restauracja w sumie. Zwykle do takich nie chodzę. Byłem na czas chociaż ona przyszła wcześniej. Na zewnątrz było bardzo zimno i nie specjalnie mogliśmy zrealizować plan spaceru po parku.
Wybrała miejsce w ustronnym zakątku u usiadła tyłem do ściany. Ja usiadłem na przeciwko niej; za sobą miałem cała salę pustą. Czy to istotne? Nie bardzo ale przypomnijcie mi abym kiedyś napisał co nieco o siadaniu i zajmowaniu miejsca. Zamówiliśmy nomem omen kawę i gadaliśmy o... o pierdołach w zasadzie. Mam kilka zabawnych historyjek z życia i lubię dzielić się swoimi pasjami. Ale jeszcze bardziej lubię jak to interesuje osobę z którą rozmawiam. Bardzo łatwo to sprawdzić. Po prostu zadaje pytania. Nie wiem czy Kawa zadała jakieś pytania ale mam wrażenie że tylko ja nawijałem i od czasu do czasu zapytałem się o to albo owo a ona odpowiadała.
Kawa nie ma smaku. Nie ma zainteresowań. Nic nie robi ze swoim czasem wolnym. Ma nudna rodzinę, nudny kierunek studiów i czeka ją nudna praca. Nie specjalnie czyta i ogląda "cobądź". Ma TV ale nie ma ulubionego programu. Nie gra w gry i zna tylko warcaby. Spotyka się ze znajomymi i idzie tam gdzie oni idą. W sumie jedyny ciekawy aspekt to fakt że dziewczyna podróżuje tanimi liniami do różnych miejsc i robi zdjęcia. Była już w 2 i zrobiła już 1000 zdjęć. Trudno mówić tutaj o zainteresowaniu a co dopiero pasji. Ograniczona mimika, ograniczona gestykulacja i cichy niepewny głos. Bezbarwna i bez smaku.
To było nasze pierwsze i ostatni spotkanie. Nie wiem czy mam jej coś napisać? Czy może milczenie jest wystarczające? A może ona chciałaby dostać jakiś feedback? Ale czy ktoś chciałby usłyszeć, że jest nudny?

Może się pośpieszyłem z oceną? Jak piłem kawę za pierwszym razem też pewnie mi nie smakowała.

2 komentarze:

  1. Znalazłam twojego bloga zupełnie przypadkiem szukałam innego ale to nie istotne. Czytam i czytam a chwilami śmieję się jak wariatka. Mój mąż patrzy jak na świra(którym jak mówi u tak jestem) a ja rechotam się do monitora. Jak że twoje przemyślenia są trafne i prawdziwe nic co ludzkie nie jest ci obce i fajnie bo jak tu inaczej żyć. Chyba dzisiejszego wieczoru dobrnę do końca a raczej początku twojego bloga. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Tu każdy trafia przypadkiem. Nie promuje tego bloga bo nie mam jak. Musze zachować anonimowość. A reklamować też nie będę bo niby jako co?

    A cieszę się że Ci się podoba :D

    OdpowiedzUsuń