Strony

poniedziałek, 27 lutego 2012

Krwawa łaźnia - czyli seks podczas okresu

Ola o której pisałem w poprzednim poście przyjechała. W zasadzie to całość można wyjaśnić dość jasno i wszystko rozbija się o nieśmiałość. Ja jestem nieśmiały i Ola też jest nieśmiała. Potrafimy prowokować i powodować pewne sytuacje ale kiedy trzeba wykonać ruch to... brakuje pary.

Ja to porównuje do szachów bo dokładnie mam taki sam problem z tą grą. Nieśmiałość. Potrafię (ponoć) bardzo dobrze rozeznać się w sytuacji, poznać plany przeciwnika, sprowokować bardzo korzystną sytuację dla mnie, zbić pionka czy skosić ważną figurę oraz zniweczyć plany przeciwnika. Ba! Potrafię odsłonić króla  i zmusić przeciwnika do defensywy. Potrafię szachować. Ale nie potrafię zadać mata. I właśnie tego nam brakowało - aby zadać partnerowi mata.

W piątek późno w nocy Ola przyjechała na dworzec. Miałem auto więc przywiozłem ją do mnie. Było już bardzo późno ale nie przeszkodziło nam to nalać sobie wina i rozmawiać o... nie wiem o czym. O jakiś pierdołach. Godzinę, dwie, trzy... Wstał nowy dzień i było całkiem jasno kiedy poczuliśmy, że czas iść spać. Chwila!... pewnie ktoś z was zapyta... więc Mint nie wykonałeś żadnego ruchu? Ano nie. Po pierwsze jestem nieśmiały a po drugie ona jakoś tak usiadła że między mną a nią były jej nogi. Trudno było skrócić dystans. Dziewczyny - kiedy będziecie w takiej sytuacji sygnałem dla faceta, zachętą do działania może być wasza pozycja ciała przy której wystarczy, że on się pochyli i dosięgnie waszych ust.
Pamiętajcie, że nie znałem (teraz są dla mnie oczywiste - ale wtedy nie było to takie jasne) jakie były intencje Oli. Możliwe, że chciała odwiedzić kolegę, pograć w go albo szachy i iść na spacer. A w tamtej pozycji równie łatwo mogła by mnie kopnąć w jaja.

Kiedy padło hasło spanie (miałem przygotowane osobne łóżka w osobnych pokojach) kręciliśmy się jak para kretynów. Ja niby jeszcze coś tam sprzątam. Ona niby podziwia widoki za oknem. Teraz wiem że romantycznie czekała aż zajdę od tyłu i położę moje ręce na jej ramionach. Ale ja stanąłem obok z pytaniem "na co patrzysz?". W końcu doznałem olśnienia. Napięcie między nami było wyczuwalne. Ola dostała ręcznik, pościel, budzik.... walnąłem "Czy chciała byś coś jeszcze? Buziaka na dobranoc?" Plan był dobry. Wiecie - to miało sprowokować kolejną sytuację, niby buziak, trochę za długi, ręka przy szyi, spojrzenie w oczy... sprowokował śmiech. Całe napięcie między nami pękło i rozlało się po mieszkaniu w rytm chichotu Oli. Zrezygnowany zrobiłem krok w bok, ona potrzymała mnie ręką. Przytuliłem ją, ona odwzajemniła i całowaliśmy się. A potem hyc do łóżka.

Ola jest niska. I jest blondynką. Zawsze podobały mi się niskie blondynki. (Moja ex to wysoka brunetka) Była bardzo ruchliwa i żywiołowa jak królik. Jej aktywność aż mnie onieśmielała przez chwilę. Momentami agresywna, drapała mnie i wykonywała mocne i zadziwiająco silne jak na jej drobną budowę ruchy biodrami. Normalnie jakby chciała mi przywalić swoim wzgórkiem łonowym. Bardzo kochliwa, bardzo tuląca i bardzo zatracająca się rozkoszy. Ale ja uwielbiam kiedy kobieta traci świadomość, odpływa i nie kontroluje się. Rozkosz kobiety jest dla mnie najlepszym afrodyzjakiem. Niestety tego dnia nie było mi dane odwiedzić jej wąskiej szparki ukrytej pod czuprynką blond włosków łonowych. Ola miała okres.

Dlaczego kobiety... nie, inaczej. Dlaczego w naszej kulturze uważa się "okres" za coś wstydliwego i obrzydliwego. Ok - są pewne zdrowotne kwestie o które trzeba zadbać (gumka od samego początku i dbałość o higienę) bo organizm kobiety jest osłabiony okresem, pochwa jest otwartą furtką dla drobnoustrojów, krew jest dobrą pożywką dla świństw. Ale jak o to zadbasz to w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie. No... może poza średniowiecznymi zabobonami. To kulturowo nauczono nas krzywić się na pomysł seksu podczas miesiączki. Zdecydowana większość osób mówi, że to obrzydliwe, niesmaczne i wstydliwe. Co do "niesmaczne" to nie sprawdzałem ale cała reszta jakoś nie zrobiła na mnie spodziewanego wrażenia.
Ola miała mieć ostatni dzień okresu za sobą ale jakoś jej się przedłużył. Pierwszy "seks" zrobiliśmy w rzeczach. Było super! Serio! Kiedy w zasadzie okres się skończył przeszliśmy do konkretów. Po fakcie na gumce zobaczyłem krew i przez chwilę myślałem że to moja. Całe szczęście nie. Ola nie zwróciła uwagi. Trochę zaniedbała higieny... może powinien jej powiedzieć? Potem był jeszcze raz po którym długo się obejmowaliśmy. Zakrwawiła mi nogę. Zrobiła się bardziej czerwona niż moja noga. Zbyłem ją żarcikiem co chyba zadziałało bo przestała się tak wstydzić. Próbowała przepraszać z zażenowania ale to też zbyłem sarkastyczną uwagą. Chyba zrozumiała bo odpuściła temat i po prostu poszła ze mną pod prysznic. Potem był jeszcze raz  i znowu nieco krwi.

Podchodzę to całego tematu chyba normalnie. Ani mnie to nie specjalnie bardziej podnieca, ani nie odpycha. Ot... kolejna substancja związana z seksem.

PS: Po tym weekendzie moja sypialnia wygląda jakbym tam kogoś zamordował. Pościele i prześcieradło do prania.

2 komentarze:

  1. Witam,
    Fajne przeżycia. Jednak ja na przykład chętnie przeczytałbym większe rozwinięcie tego weekendu, tego co się działo, Twoich przeżyć, myśli.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój drogi natury nie oszukasz. Ale zgrabnie i ładnie to wyszło szacun

    OdpowiedzUsuń